5 zdań, których żaden uczeń nie powinien usłyszeć

Rear view of students with backpacks going to school for classes

To, co rodzice i nauczyciele mówią dzieciom w czasie ich nauki, może mocno je ograniczać i niszczyć im psychikę. Wszystkie zdania, szczególnie te nacechowane emocjonalnie, zostawiają po sobie ślad, a czasami nawet głęboki uraz. Dziecko, tak samo jak dorosły, ma swoje plany i wizję siebie, jaką chce realizować, ale oczekiwania i nieprzyjemne komentarze mogą sprawić, że przestanie w nią wierzyć i zamknie się w sobie.

1. Z Ciebie już nic nie będzie


Takie zdanie wskazuje jasno, że wypowiadający je dorosły przestał wierzyć w możliwości dziecka. Często powtarzane uczy pociechę, że nie może liczyć na wsparcie oraz że nie powinno mieć szczególnie rozbudowanych marzeń. Szkodzi też dorosłym, którzy mogą robić wszystko, aby ich słowa się sprawdziły. W ten sposób, zamiast zaoferować dziecku wsparcie, z całą mocą starają się przekonać je, że nie nadaje się na studia albo nie może w żaden sposób podnieść swoich ocen. Takie zdanie wypowiadane przez nauczyciela nie musi być jednak destrukcyjne, jeśli rodzice będą dbali o naprostowanie samooceny dziecka.

2. Nie zdasz matury/egzaminu/roku


Takie zdanie powtarza się raczej starszym dzieciom, które uczęszczają już do szkoły średniej, dlatego wywołuje trochę inny skutek. Słysząc je, młodzież zaczyna wątpić w autorytet i wiedzę nauczyciela, który wprost przyznaje, że nie radzi sobie z zadaniem, za jakie mu się płaci, często z odprowadzanych już przez nią podatków. Do tego może zniechęcać dzieci do przygotowywania się na konkretną okazję, bo albo zaczynają wierzyć, że faktycznie nic z tego nie będzie, albo przyjmują lekceważący stosunek do danego egzaminu od nauczyciela. Jeśli on nie wykaże się wiarą, nie może oczekiwać, że zrobią to za niego uczniowie.

3. Twoje braki wynikają z lenistwa


To zdanie to dla dziecka policzek. Wypowiedziane przez dorosłego wskazuje jednoznacznie, że jego problemy są ignorowane albo bagatelizowane. Jest w ten sposób skazywane na porażkę, bo nie jest w stanie poradzić sobie z nimi samodzielnie. Rodzic lub nauczyciel ma obowiązek dowiedzieć się, dlaczego dziecko nie radzi sobie w szkole i jeśli sprawia mu to dyskomfort, zrobić wszystko, żeby czuło się lepiej. Zrzucenie odpowiedzialności za słabsze oceny na lenistwo dziecka, kiedy tak naprawdę wynikają one z ciężkiej sytuacji w rodzinie albo problemów psychicznych jest okrutne i zniechęca dziecko do pracowania nad nimi.

4. Inne dzieci jakoś mogą sobie poradzić


Porównywanie dzieci do ich rówieśników jest jednym z najgorszych scenariuszy, na jakie można się zdecydować. W ten sposób nie tylko daje się do zrozumienia, że indywidualne talenty dziecka są nieistotne i ma się wpasować w często nieosiągalne dla niego ideały, ale także zaszczepia się ziarno niezdrowej rywalizacji. Dzieci, które regularnie się do siebie porównuje, zaczynają się nie znosić, przeszkadzać sobie, a nawet okazywać sobie jawną wrogość. W ten sposób nie zachęca się dziecka do pracy nad sobą, ale przekonuje się go, że niepowodzenie rodziców jest wywołane inną osobą, która radzi sobie lepiej.

5. Musisz być najlepszy


Tutaj sytuacja jest podobna, z tym że idzie w drugą stronę. Dziecko, które jest bliskie zostania najlepszym, przeważnie jest jeszcze mocniej popychane przez rodziców w tę stronę. Jako swoich wrogów zaczyna traktować każde dziecko, które staje się od niego w czymś lepsze oraz nauczycieli, którzy nie chcą pójść mu na rękę z ocenami. Taka osoba może mieć także problemy w dorosłym życiu, w którym bardzo szybko okazuje się, że najlepsi pracownicy albo partnerzy reprezentują inne cechy, niż te, które były w nim utrwalane. Przez to może popaść w depresję albo zmarnować swój potencjał, który nie był dostatecznie rozwijany.